Nutmeg i The Black Tapes w Anawie
październik 29, 2007
25.10.2007 odbył się kolejny gig w gdyńskiej melinie noszącej nazwę Anawa. Tym razem zaprezentowały się szwecki Nutmeg i warszawski The Black Tapes. Nutmeg to indie rockowa grupa ze Sztokholmu. Swoją muzykę opisują w następujący sposób: “Nutmeg is the bastard child of Jon Spencer and PJ Harvey smacked around by Kurt Cobain”. W swojej twórczości swobodnie łączą rockową przebojowść z hardcorową wściekłością. W październiku wydają pierwszą długogrającą płytę. Na polskiej trasie, której start miał miejsce właśnie w Gdyni, promują materiał pochodzący z debiutu.

Wśród członków The Black Tapes znajdują się ludzie wcześniej związani z takimi zespołami jak: Houk, Elvis de Luxe czy Sixpack. Na trasie promować mają EP’kę “Black City”. Płyta została wydana przez Warsaw City Rockers. Ich muzyka to indie rock’n'roll zagrany z punkową werwą. Jeśli lubisz The Smiths, Interpol czy The Hives to pokochasz i The Black Tapes.

After Youth Fest 2007
grudzień 19, 2007
Jest kilka dni po Youth Fescie, a mnie wciąż boli łokieć. A jak czuć ból to znaczy, że zabawa byla przednia. Tym razem obyło się bez większej obsówy. Zaczeły miejscowe Bilety Do Kontroli. Zespół w sam raz na rozluźnienie publiki. Stary dobry kawałek punka. Następnie przyszedł czas na wrocławski We Are Idols. Chłopaków widziałem pierwszy raz, a swoim demem narobili mi trochę smaku. Nie zawiodłem się jednak i mam nadzieję, że nie był to ostatni raz, kiedy miałem okazję widzieć ich w akcji. Po hordzie z południa na scenę weszli nieokrzesani Kaszubi z Calm The Fire. Śmiało można powiedzieć, że dali czadu co nie miara i rozgrzali publikę do czerwoności. Następnie przyszedł czas na kozaków z Daymares. Po tym koncercie nie miałem już pytań. Mogłem uznać gig za udany. To jednak nie był przecież koniec. Po chwili przerwy na scenie pojawili się chłopaki z 100 Inch Shadow, aby zagrać swój pożegnalny koncert. Po nich już lekko zmęczony miałem okazję zobaczyć Monster. To było jednak już dla mnie za wiele. Lekko poobijany raczyłem się ich występem popijając piwko oparty o ladę baru.
Oprawa muzyczna to jednak nie wszystko. Nie mniej ważna była wspanaiała ekipa załogantów, która zjechała nad morze z całej Polski. Można było zjeść pyszną wegetariańską szamę od Avocado oraz zakupić merch. Oby jak najwięcej takich gigów.